O tym, że dwutlenek węgla i inne gazy powodują antropogeniczny przyrost efektu cieplarnianego, już wiemy. Uświadamia nam o tym nawet nagrodzony Oscarem film dokumentalny "Niewygodna prawda" ("Inconvenient Truth", USA 2006, reż. Davis Guggenheim) – ostrzegający ludzkość przed skutkami ocieplenia widzianego przez pryzmat byłego wiceprezydenta Ala Gore’a. Także wrześniowa sesja ONZ poświęcona globalnemu ociepleniu, gdzie Condoleeza Rice zapewniała w imieniu prezydenta Busha, że USA rozumie wyzwania jakim są zmiany klimatyczne.
Według raportu ONZ mamy zaledwie kilka lat na obniżenie emisji, jeśli chcemy uniknąć katastrofalnych konsekwencji zmian klimatycznych w obecnym stuleciu. Jedyny międzynarodowy układ zmuszający kraje do działania - protokół podpisany w Kioto - obowiązuje tylko do 2012 roku.
Zmiana stanowiska amerykańskiej administracji wobec ocieplania się klimatu podczas szczytu G8 w czerwcu 2007 r. spowodowała sporo zamieszania.
Do tej pory USA, które wycofały się z układu z Kioto w 2002 roku, starały się torpedować międzynarodowe wysiłki zmierzające do wypracowania nowych limitów emisji, uważając je za szkodliwe dla amerykańskiej gospodarki. USA odmawiały dotąd udziału w międzynarodowych negocjacjach.
Tymczasem na szczycie grupy G8 Bush przedstawił amerykański plan, który różni się od znacznie bardziej restrykcyjnej propozycji Niemiec przewidującej, że przywódcy zobowiążą się nie dopuścić do ocieplenia się klimatu o więcej niż 2 stopnie Celsjusza, z czym będą wiązały się bardzo wysokie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.
Zamieszanie związane z propozycją Busha może mieć też skutki dla Polski, choć UE ma własny system ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Właśnie rośnie zapotrzebowanie polskiej gospodarki na prąd a Komisja Europejska przyznała nam wyjątkowo niskie limity do emisji CO2. Polska zaskarżyła niedawno tę decyzję Komisji Europejskiej o obcięciu nam limitu emisji na lata 2008-12 o 27%. Na zbyt dotkliwe limity narzekał przemysł - firmy będą musiały dokupić na wolnym rynku dodatkowe prawa do emisji dwutlenku węgla. To podroży koszty produkcji wielu towarów - od energii począwszy, na cemencie i cukrze skończywszy.
Kto emituje najwięcej CO2?
W 1990 roku emisja CO2 w Chinach wynosiła około połowy tego, co produkowały Stany Zjednoczone, które również w tej dziedzinie są światowym liderem. Obecnie Chiny prawie, prawie doganiają Amerykę. Chmury dymu nad Pekinem widać nawet z kosmosu.
Ale Chiny i Indie jako kraje rozwijające się nie są zobowiązane do redukcji emisji gazów cieplarnianych na mocy Protokołu z Kioto. Niedawno Chiny ogłosiły swoją pierwszą strategię w sprawie efektu cieplarnianego - zamierzają zmniejszać energochłonność gospodarki i w ten sposób przyczyniać się do poprawy klimatu, ale emisji nie ograniczą, bo priorytetem jest dla nich rozwój i walka z biedą. (oprac. M.D.)
Źródło: Gazeta Wyborcza, Polityka
Więcej o różnicach między globalnym ociepleniu a efektem cieplarnianym przeczytaj w artykule Efekt cieplarniany atmosfery Ziemi i jego antropogeniczne zmiany w dziale Artykuły i ciekawostki.













