O konieczności i możliwościach doświadczalnego nauczania biologii w gimnazjum

Rozmowa z Urszulą Poziomek i Marią Sielatycką, autorkami publikacji Doświadczenia. Biologia w gimnazjum. Instrukcje i karty pracy.

Czy warto przeprowadzać doświadczenia na lekcjach biologii w gimnazjum?

Urszula Poziomek: Biologia jest nauką eksperymentalną. Większość treści nauczania w tym przedmiocie ma swoje źródło w wynikach przeprowadzonych doświadczeń lub obserwacji. Często w szkole uczymy biologii, wykorzystując głównie słowo, w lepszym wydaniu także obraz. Uczymy zatem uczniów biologii „na pamięć”. Wychodząc z takiej lekcji, uczeń często nie wie, skąd pochodzą informacje, które uzyskał i czy są one prawdziwe; nie rozumie, na podstawie czego zostały sformułowane.

Oczywiście, nie wszystkie treści nauczania biologii da się zilustrować doświadczeniem lub obserwacją w warunkach szkolnych; ważne jest natomiast, by robić to tak często, jak tylko można. Dlaczego?

Bo praca metodą laboratoryjną kształtuje pewne umiejętności, niezwykle przydatne zarówno w dalszej edukacji, jak i życiu społecznym. Są to umiejętności, których nie da się kształtować innymi metodami, szczególnie podawczymi (typu wykład czy pogadanka).

Jakiego typu umiejętności ma Pani na myśli?

Urszula Poziomek: Część z nich jest zapisana w postaci celów kształcenia, czyli wymagań ogólnych w punkcie II, III i IV podstawy programowej przedmiotu biologia na III etapie edukacyjnym. Ale samodzielne wykonywanie doświadczeń przez uczniów pod okiem nauczyciela kształtuje także wiele innych umiejętności, nie zwerbalizowanych wprost w podstawie programowej: twórcze, dynamiczne podejście do otaczającej rzeczywistości, samodzielny, niezależny tok myślenia, uczy podejmowania decyzji, i wreszcie odpowiedzialności za nie. Uczy rozwiązywać problemy w sposób metodyczny, uporządkowany, a więc dający więcej szans na sukces. Kształci i rozwija kompetencje społeczne, ponieważ wymaga współdziałania w zespole – zazwyczaj doświadczenia w warunkach szkolnych wykonuje się dwójkami lub w grupach, ze względu na ograniczenia sprzętowe lub lokalowe.

Wybór tej metody to dla nauczyciela spory wysiłek. Czy odnosi on jakieś korzyści z pracy metodą laboratoryjną?

Maria Sielatycka: Odpowiedź na to pytanie jest trudna, bo trzeba wziąć pod uwagę dwa aspekty. Pierwszy to wkład pracy nauczyciela – do każdego, nawet najprostszego doświadczenia trzeba wcześniej się przygotować – przemyśleć jego przebieg, zgromadzić sprzęt i materiał badawczy, co oczywiście zajmuje czas i uwagę, i wiąże się, niestety, również z wydatkami finansowymi (w praktyce często ponoszonymi przez nauczyciela). Poza tym po doświadczeniu w klasie trzeba posprzątać. Oczywiście konieczna jest pomoc uczniów, ale nauczyciel i tak powinien wszystkiego dopilnować.

Istnieje jednak drugi, pozytywny aspekt tego zagadnienia – uczniowie widzą, że nauczyciel poświęca im swój czas, stara się, aby jak najlepiej przekazać im wiedzę. Ponadto lekcje doświadczalne zawsze są wysoko oceniane przez uczniów – jako atrakcyjne i ciekawe, a przez to wartościowe.

W czasie takich zajęć nauczyciel jedynie monitoruje pracę uczniów, wspomaga ich, występując w roli eksperta, a nie mentora, co ma istotne znaczenie w budowaniu dobrych relacji między nim a grupą.

Ogromne znaczenie ma też lepsze przygotowanie uczniów pracujących tą metodą do egzaminów zewnętrznych.

Jaki sposób realizacji doświadczeń biologicznych polecałyby Panie jako najbardziej efektywny i zgodny z zapisem nowej podstawy programowej?

Maria Sielatycka: Na pewno należy je osadzić w treściach nauczania, a więc w konkretnych zagadnieniach, realizowanych na zajęciach. Najcenniejszą formą jest samodzielne wykonywanie przez uczniów całej procedury, przy wykorzystaniu instrukcji czy karty pracy. Dlaczego? Bo wtedy właśnie każdy uczeń ma możliwość ćwiczenia umiejętności, o których mowa była wcześniej. Dodatkowym atutem jest też fakt, że możemy dokonywać korekty, radzić w sytuacjach kontrowersyjnych, pomagać analizować problem. Praca doświadczalna daje możliwość dokonywania porównań wyników przez samych uczniów lub ich zespoły, dyskutowania przyczyn różnic, ewaluacji ich pracy, zadawania kolejnych pytań, szukania rozwiązań i odpowiedzi, rozwija zatem umiejętności, ważne w XXI wieku. I to jest jej najważniejsza zaleta.

Urszula Poziomek: Doświadczenia mogą być też realizowane jako praca domowa uczniów. Wtedy również konieczne jest przygotowanie karty pracy czy instrukcji, no i oczywiście omówienie wyników, ich analiza i weryfikacja hipotezy. Jednak istnieje tutaj niebezpieczeństwo fikcyjnych opracowań, wykonywanych przez uczniów, a ponadto „ucieka” nam element emocji, obecny przy pracy w zespołach na lekcji.

Maria Sielatycka: Najgorszym rozwiązaniem wydaje się nam pokaz – bo tak naprawdę niewiele różni się on od projekcji filmu czy serii zdjęć przy ilustracji wykładu. Trudno jest dyskutować na temat pokazu – paradoksalnie, tematem do rozważań może być jedynie pokaz, którego wyniki mijają się z naszymi oczekiwaniami. A zatem – nie ma „nieudanego” doświadczenia, a nawet może być ono niekiedy cenniejsze niż doświadczenie „udane”.

Czy warunki, jakimi nauczyciel dysponuje w pracowni przedmiotowej mają decydujący wpływ na możliwość przeprowadzania doświadczeń?

Maria Sielatycka: W pewnym stopniu tak. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że do doświadczenia możemy wykorzystać sprzęt zastępczy, wykonać je w małej skali, czyli z małymi ilościami substancji czy materiału badawczego, to ten wpływ jest na pewno niedecydujący. Można zaprosić uczniów do współtworzenia bazy doświadczeń w pracowni – rozbudza to ich pomysłowość i dodatkowo motywuje.

Urszula Poziomek: Wydaje się, że decydująca jest chęć i wola nauczyciela, a w świetle nowej podstawy – także poczucie obowiązku :)

Jakie dodatkowe wskazówki warto przekazać nauczycielom, którzy przystępują z uczniami do tego typu pracy

Urszula Poziomek: Najważniejsze to nie „spinać się” tymi doświadczeniami, ale podejść do nich z przyjaznym nastawieniem, otwartością, gotowością wprowadzania zmian.

Instrukcje zawarte w publikacji WSiP dobrze jest potraktować jako pewne inspiracje, pomysły.

Nie trzeba się denerwować i zniechęcać, jeśli wyniki nie będą zgodne z oczekiwanymi - zawsze przecież można wykorzystać ten fakt we wspólnej z uczniami ewaluacji zajęć, korekcie problemu badawczego, ustaleniu przyczyn uzyskania zaskakujących efektów.

Maria Sielatycka: Ważne, aby nie nastawiać uczniów na doświadczenie, które „wyjdzie albo nie wyjdzie”, ale na myślenie twórcze, na generowanie nowych pytań, dyskutowanie przyczyn nowej, nietypowej, nieoczekiwanej sytuacji.

Zobaczymy, że wtedy coraz częściej nasze doświadczenia będą źródłem satysfakcji - zarówno dla naszych uczniów, jak i dla nas samych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: HK

Zapraszamy do zakupu